Moje zdjęcie
Adrianna Sporna - (ur.14..08.1998r, w okolicach Poznania). Jej zainteresowaniem jest fotografia i literatura...

środa, 20 listopada 2013

Myself.

I co teraz? Siedzisz ze znajomymi popijając piwo i śmiejąc się z każdego słowa, a ja? Leże w pustych czterech ścianach aa wokół tylko kilka świeczek cynamonowych które zaczynają już wygasać, łóżko białe z czerwonymi ramkami, w tle Boyce Avenure. Dokładnie ta sama którą słuchaliśmy za każdym razem gdy byliśmy ze sobą. Czuję że na policzku kilkaset łez, spływających jedna po drugiej. Zachowuję się tak samo , gdy wyszedł z mojego mieszkania, usłyszałam tylko trzask zamykających się drzwi i od razu słona ciecz napłynęła do oczu. Powiedziałeś tylko że już dłużej nie będziesz patrzeć jak robię sobie krzywdę, ale to właśnie wtedy powinieneś być i czuwać u Mego boku.






/ zawiodłeś mnie. 
znowu. 

nie martw się.
dam sobie radę.

już się przyzwyczaiłam
do uczucia złamanego
serca...

poniedziałek, 4 listopada 2013

pamiętasz?

Pamiętam jak byliśmy szczęśliwi, a może tylko ja? Doskonale utkwiły mi w pamięci te chwile, podczas których mnie łaskotałeś aż do łez, kiedy chodziliśmy wtuleni w siebie, pomimo ogromnej różnicy wzrostu, kiedy uśmiechałam się na sam widok schodzącego Cię po schodach na zbiórki, kiedy przychodziłeś do mnie mimo to, że sporo osób zapraszało Cię do siebie, kiedy zasnęłam na balkonie, bo rozmawialiśmy całą noc, a Ty poszedłeś po koc bym nie zmarzła i mimo małej ilości miejsca położyłeś się obok, kiedy siedzieliśmy z jednym kubkiem zupy w dłoniach i piliśmy ją wzajemnie ze swoich rąk, kiedy ufaliśmy sobie na tyle że mowiliśmy sobie wszystko, kiedy podczas wycieczki chodziliśmy od karuzeli do karuzeli, od diabelskiego młynu do wodospadu, od strasznego młota do najszybszej kolejki górskiej w Europie. Pamiętam jak nie mogliśmy wejść na kolejkę górską bo byłeś za wysoki a ja za niska, nadal uśmiecham się przypominając sobie Ciebie całego od keczupu, bo miałam przynieść Ci tackę z jedzeniem. Nadal wpominam to gdy rozmawiałeś z innymi dziewczynami ponosiła mnie złość az tak, że płakałam tylko dlatego byś sobie o mnie przypomniał. Przypominam sobie codziennie to kiedy weszłam do pokoju a na łóżku było pełno kartek z napisem '240 ZAPRASZAM"  a jak już tam weszłam zakluczyli Nas tylko po to abyśmy mogi pobyć sam na sam choć kilka minut. Ogladając zdjecia z sesji, śmieję się widząc zarwane krzesło pod wpływem Naszego cieżaru, albo wtedy gdy nosiłeś mnie na barana bo wymyśliłam że nie chcę chodzićpo kałużach, albo jak przez to, że wciąż się ze mnie śmiałeś uderzyłam w belkę od daszku i miałam guza do końca obozu, tak doskonale utkwiło mi to wszystko w pamięci. Pomimo tego, że jesteś teraz szczęśliwy z kimś innym, ja nadal mam nadzieję, że odezwiesz się do przyjaciółki, która zawsze Ci pomoże. Pamiętasz o mnie? Czy może tylko ja mam taki sentyment do Naszego Żetonu, którego noszę ze sobą wszędzie, do szkoły, na spacery, do kina,na wycieczki, wakacje. Tylko po to by poczuć jedną milionową cząstkę Naszych wspomnień przy sobie.

czwartek, 24 października 2013

co kocham, a co lubię.

Mam w sobie wrażliwość, która przeplata się z brakiem uczuć. Mam w sobie współczucie, które jest moją wyspą kompetentności. Jestem wulkanem operatywności, nieustępliwości oraz wielkiej cierpliwości. Jestem mistrzynią w przekraczaniu ludzkich granic przyzwoitości. Kocham ironię i jej konsekwencje. Kiedyś bałam się samotności, a dziś to mój najlepszy przyjaciel. Znów kilka wątków wyciętych z mojego życiorysu rozmywa się niczym makijaż na deszczu. Deszcz też lubię. Lubię jego swobodę, wolność i delikatność. Pragnę bezpieczeństwa jednocześnie zwiększając swoje paranoje. Frustracyjnie pragnę szczęścia, wybiegam myślami w przyszłość, tworząc historie nieprawdziwe. Produkuję iluzje, które są moim łupem dla spokoju. Rozsądek przekupuję marzeniami, a serce złudzeniami. Po krótkiej satysfakcji dochodzi do mnie fakt, że jednak serce nie bierze łapówek. Wtedy pozostaje tylko ta cholerna pustka z tym przeogromnym bólem, który kruszy każdy kawałek serca na miliony okruszków. Najbezpieczniej byłoby odejść i zapomnieć. Chwilami wyobrażam sobie, że znajduję w głębi siebie siłę, która sprawia, że mam ochotę przystanąć, usiąść i powyciągać wszystkie drzazgi ze swego serca. Szukam swego miejsca w świecie. W takich chwilach nie boję się bólu, nie boję się zmęczenia, ani ciężkiej pracy. Boję się, że utracę wspomnienia..

/żyję, by żyć.

piątek, 2 sierpnia 2013

you ready?

Serce wybija powolny rytm.
Płuca łapią krótkie, przerywane oddechy.
Mój organizm nie pracuje jak dawniej.
A moja psychika nie czyni mnie taką wesołą jak kiedyś.
Gdy byłam dzieckiem - szczęśliwym dzieckiem - zawsze marzyłam o dorosłości.
Teraz tak bardzo chce się cofnąć.
Kiedyś wesoła, mała dziewczynka. Biegająca w różowych sukienkach.
Teraz smutna i ponura nastolatka ze śladami na nadgarstkach.
Bierze mnie na wspomnienia. Nie mogę płakać.




Spytałabym dlaczego jeszcze tu jestem?
Spytałabym dlaczego mnie nie chce?
Poprosiłabym o powrót razem z nią.
Obiecywałam wszystkim że chociaż spróbuję.
Ale to mnie przerasta. Przepraszam.




Mówi się że noc jest od spania. A tak wiele z nas w nocy myśli. Nieliczni płaczą. Bo dopiero noc, pozwala nam odsłonić swoje prawdziwe oblicze. Gdy nie ma nikogo dookoła. Zdejmujemy maski i jesteśmy sobą. Rozpamiętujemy przeszłość. Dla mnie to najgorsza pora. Moja psychika nie daje mi spokoju. Nie mogę spać. Boję się.




Czuję się oszukana. Jakby ktoś zmieszał mnie z błotem.
Czekam aż wejdzie na GG. Czekam aż napisze tego jebanego esa.
Nie ma. Pustka. Cisza. Samotność.
Tęsknie, kurwa.
Byłeś wszystkim.
I chyba nadal jesteś...




Mam wiele tajemnic których nikt nigdy nie usłyszy.
Nie ufam ludziom, już nie potrafię.
Zbyt wiele razy mnie zranili.
Zamykam się.
Kluczyk mają nieliczni.
Niektórych słów lepiej nie wypowiadać.






                                                          te słowa opisują mój teraźniejszy stan, zostałam oszukana, żegnam.



środa, 31 lipca 2013

oszalałabym...

To co wielu z Was nazywa kochaniem, polega tylko i wyłącznie na dobrym tudzież złym wyborze. Wyborze partnera i wyborze daty ślubu. Ciągle tylko wybieracie! - Zupełnie tak jakby w miłości mogło się wybierać, tak jakby to nie był grom z jasnego nieba, który strzela prosto w Twoje serce i zostawia na nim odbite piętno już na zawsze. Zaprzeczacie, że Wasze życie nie jest ciągłym pasmem trudnych wyborów, ja myślę, że jest odwrotnie. Nie wybiera się tego i owego, nie wybiera się życia, nie wybiera się człowieczeństwa, tak samo jak nie wybierasz ulewy, która zmoczy Cię do suchej nitki, gdy wracasz późnym popołudniem przez utulone ciszą, spokojne miasto. Ja mam jeden wybór mogę być cichą, zamkniętą w sobie ofiarą losu lub wesołym, żądnym poszukiwaczem przygód - wszystko zależy od tego, jak będę postrzegała własne życie. Mogłabym również wybrać śmierć, ale jednak żyję dalej.. z małą iskierką nadziei, jestem gotowa walczyć o nie dalej. Walczyć o to, na czym mi już kompletnie nie zależy.. Istnieje taka chwila, kiedy nie czuje się już bólu, nie czuje się już szczęścia, nie czuje się już zupełnie nic.. Wrażliwość zanika, miłość usycha, rozsądek topnieje, a nadzieja odchodzi, aż do momentu, gdy będziesz w pełni świadom, że zatraciłeś poczucie czasu i miejsca.. Kiedyś wyobrażałam sobie, że teraz ktoś patrzy na gwieździste niebo tak jak ja.. i że również szuka sensu tego wszystkiego - i wiecie co? To sprawiło, że poczułam się mniej samotna i zupełnie niespodziewanie zdałam sobie sprawę, że jedynym przyjacielem, który nigdy nie zdradza jest milczenie...

niedziela, 28 lipca 2013

przytłaczająca rzeczywistość..

Miałeś kiedyś tak, że siedząc w starym fotelu z kawą w dłoni zastanawiałeś się co zrobić aby ulepszyć tę nieskończoną monotonnię życia? Jednego dnia śmiejesz się, wygłupiasz i cieszysz się chwilą, a kolejnego płaczesz, myślisz o ważnej dla Ciebie osobie i zasypujesz głowę milionem pytań. przecież najważniejsi w życiu powinni być ludzie i świat, a nie pieniądze, władza czy sława... Coraz częściej sama zastanawiam się w jaki sposób mogłabym się do Ciebie dostać, przecież miłość to uczucie nie kilometry, ale to one najczęściej władają Naszym losem. kochasz kogoś tak mocno, bez granic, oddałbyś za tę osobę życie a jednak coś stoi na drodze Waszej przyszłości. nie są to ludzie, rzeczy czy Wy, ale jest to odległość... Będąc w jednym miejscu całe życie wyobrażasz sobie tylko te najbliże miejsca, ale w świecie jest nieskończenie wiele miejsc, w których żyją cudowni ludzie.. to oni otwierają Nam drogę do spełniania marzeń. Gdy byłeś mały marzyłeś o zostaniu astronautą, pilotem, strażakiem czy lekarzem, a powinieneś chcieć być szczęśliwy, być sobą. piorytetami powinny być właśnie cele życiowe, które każdego dnia sobie stawiamy na drodze. moim piorytetem jest Cię spotkać, przytulić, pocałować, zobaczyć Twój śmiech, usłyszeć Twój śmiech i spojrzeć w jutro z Tobą. Nie z Jankiem, Kasią czy Asią lecz z Tobą, osobą która tak bardzo zmieniła moje życie, wydawałoby się, że to tylko przyjaźń na te kilka tygodni, niee. Jesteśmy sobie przeznaczeni i nic nie powinno tego zepsuć, ale myśląc ile kilometrów Nas dzieli układam sobie w głowie tę myśl, że może już nigdy Cię nie spotkam. Mimo wszystko gdzieś w głębi duszy jest hope, że przyjedziesz bez zapowiedzi, podejdziesz od tyłu i niespodziewanie przytulisz,a  gdy już się odwrócę zobaczę Twój szkarłatno biały uśmiech i wtedy pocałujesz mnie w czoło i powiesz, że tak już będzie zawsze. To głupie, wiem ale warto mieć w sobie odrobinę wiary. I z taką wiarą kładę się do łóżka, zamykając delikatnie powieki, a potem we śnie zobaczyć Nas razem, budząc się spojrzeć w Twoje brązowe, pełne blasku oczy i powiedzieć ' KOCHAM CIĘ '.

środa, 24 lipca 2013

Welcome

Witam. Czas dodać pierwszego posta, choć nie mam na to ochoty, bo są wakację a ja leżę z gorączką, katarem i bólem brzucha, shit. Ostatnie tygodnie spędziłam w górach, u znajomych i we Włoszech, zrobiłam mnóstwo zdjęć. A tymczasem gorąca czekolada i ukochany film!


      Lepiej nie chwalić się innymi zdjęciami. 





Idę coś zjeść. Od razu jak wyzdrowieję idę biegać, nie ma nie!