To co wielu z Was nazywa kochaniem, polega tylko i wyłącznie na dobrym tudzież złym wyborze. Wyborze partnera i wyborze daty ślubu. Ciągle tylko wybieracie! - Zupełnie tak jakby w miłości mogło się wybierać, tak jakby to nie był grom z jasnego nieba, który strzela prosto w Twoje serce i zostawia na nim odbite piętno już na zawsze. Zaprzeczacie, że Wasze życie nie jest ciągłym pasmem trudnych wyborów, ja myślę, że jest odwrotnie. Nie wybiera się tego i owego, nie wybiera się życia, nie wybiera się człowieczeństwa, tak samo jak nie wybierasz ulewy, która zmoczy Cię do suchej nitki, gdy wracasz późnym popołudniem przez utulone ciszą, spokojne miasto. Ja mam jeden wybór mogę być cichą, zamkniętą w sobie ofiarą losu lub wesołym, żądnym poszukiwaczem przygód - wszystko zależy od tego, jak będę postrzegała własne życie. Mogłabym również wybrać śmierć, ale jednak żyję dalej.. z małą iskierką nadziei, jestem gotowa walczyć o nie dalej. Walczyć o to, na czym mi już kompletnie nie zależy.. Istnieje taka chwila, kiedy nie czuje się już bólu, nie czuje się już szczęścia, nie czuje się już zupełnie nic.. Wrażliwość zanika, miłość usycha, rozsądek topnieje, a nadzieja odchodzi, aż do momentu, gdy będziesz w pełni świadom, że zatraciłeś poczucie czasu i miejsca.. Kiedyś wyobrażałam sobie, że teraz ktoś patrzy na gwieździste niebo tak jak ja.. i że również szuka sensu tego wszystkiego - i wiecie co? To sprawiło, że poczułam się mniej samotna i zupełnie niespodziewanie zdałam sobie sprawę, że jedynym przyjacielem, który nigdy nie zdradza jest milczenie...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz